Każdy użytkownik Linuxa wie, że kodeki multimedialne nie są objęte licencją open source, i właściwie, bez opłacenia odpowiedniej sumy ich twórcom, nie powinny być one obecne w systemach. [1]
Linuksowi laicy przecierają oczy ze zdziwienia, że choć system potrafi to i tamto i ma być taki lepszy, nie potrafi odtworzyć naszej empetrójki, która nota-bene jest pewnie kradziona.
Pozostaje więc tak zwane wsparcie społeczności. Google po wpisaniu frazy 'mp3 mój_linuks' zwykle odnajdą jakiś dłuższy/krótszy, lepiej/gorzej/nie działający "przepisik" na ugotowanie mp3.
Po przejściu kwestii mpeg, przychodzą kolejne formaty. Trzeba szperać po stronach, szukać instrukcji instalcji pakietów, rozwiązywać zawiłe zależności, a i tak co ma nie chodzić, to nie chodzi, a rozwiązanie przychodzi powoli i ciężko.
Bywają wprawdzie Linuksy z kodekami w wersji domyślnej, ale jakoś dystrybucje te nie trwają zbyt długo, często miewając różne problemy egzystenjalno-prawne.
To co ujrzałem po instalacji OpenSuSE 10.3 zaskoczyło mnie totalnie swoją perwersyjnością, przebiegłością i użytecznością:
- Otwieram jakiś plik multimedialny.
- Plik oczywiście nie chce się otworzyć.
- Program zadaje głupie pytanie w stylu: czy chcesz mieć możliwość obejrzenia/usłyszenia co jest w środku.
- Otwiera się strona, pokazująca ideał otwartego rynku zamknietych kodeków: ikonki dekoderów różnych producentów, przy nich odpowiednie ceny w $ i przyciski [buy].
- Po nasyceniu się możliwościami zapłacenia za pracę twórców oprogramowania multimedialnego, dostajemy możliwość przyjrzenia się alternatywnym wsparciem społeczności.
- I tu niespodzianka, nie ma ogromnego forum z wątkami: "nie działa mi", "brakuje tego, bo Y chce tamtego pakietu", "wszystko zrobiłem, a komp milczy jak grób". Jest za to jeden malutki pliczek. Nazwałbym go "wspomóż mnie", "uczyń cud", ewentualnie "zrób wszystko za mnie"
- Po uruchomieniu, nagle widzimy, jak dodają się rezpozytoria niebłogosławione przez projekt, gdzie do niedawna znajdowało się to i owo, tworzące multimedialnego linuksa.
- Potem instalują się znane wszystkim "świetnych przepisów" pakiety, w ilości sporej, masowej wręcz totalnej.
- Z "małego" wsparcia community dostaliśmy substytut wszystkiego co niedawno mogliśmy kupić za dziesiątki dolarów.
- Chodzi zadany plik, chodzi większość.
Czyż nie genialne. Pod przykrywką legalności, dostajemy wsyztkie kodeki w 5 kliknięciach. I do tego z dobitnym ominięciem mniej alternatywnej wersji zapłacenia. Dostaliśmy dostęp do nieoficjalnych rezpozytoriów, bez świadomości, czym one są. Dostaliśmy coś niewspieranego, bez szczególnej informacji, że robimy coś niewspieranego, będąc prowadzeni krok po kroku.
To tak jakby nauczyciel wyszedł z sali na teście, mówiąc dzieciom: nie ściągajcie.
Co poza tym w OpenSuSE 10.3?
- Uruchamia się 2 razy szybciej, naprawdę, za każdym razem dziwię się: to już?
- Instalacja programów one-click: robi nam się 2. Windows. Generalnie nie miele tyle repozytoriów przed zrobieniem czegokolwiek, wszystko miło i ładnie.
- Generalnie jakiś szybszy.
- Baza źródeł instalcji: dość przepisywania z forów.
- Mój "zawsze za cichy" dzwięk da się usłyszeć. Dobre wsparcie sprzętu.
- System przemalowany na zielono. Autonomia graficzna projektu openSuSE. Dedykowany OpenOffice.
- Pare wynalazków z Kde 4.
- Czcionki lepsze niż poprzednio. A generalnie to już są bardzo ładne.
- Okna przewijają się płynnie przy używaniu strzałek góra/dół. Poprzednio to wkurzało. Małe coś, a cieszy.
---------------
[1] Dotyczy to prawa w USA, u nas sprawa jest bardziej liberalna (antymonopolowa lepiej powiedzieć). Niestety licencje rozpościerają się na nasz kraj bez wnikliwej analizy kwestii legalności, a dystrybutorom nie chce się przygotowywać specjalnych nie-stanowych wersji.
3 komentarze:
wystarczy zainstalowac mplayera i wszelkie problemy z kodekami z glowy :-)
Tutaj bym się kłócił. Aczkolwiek jest to dobra idea. Tyle, że rozwiązanie "chcesz kodeki >> bierz" jest lepsze.
To, by wiedzieć co to jest mplayer, trzeba zdefiniować problem, poszukać rozwiązania na forach. Ja mówię o przystępności dla użytkownika Windows-like.
no nie wiem czy lepsze jest ciągłe pobieranie kodeków z sieci czy prosta instalacja mplayera i jego ewentualne updaty - sam jestem w większości użytkownikiem windows i odkąd sobie zainstaliłem na nim mplayera moja frustracja przy próbie oglądania filmów spadła do zera ;)
Prześlij komentarz